biedne listki, takie opadłe, zupełnie jak ludzie zimą, bez uśmiechu, bez chęci. Niskie temperatury, mało słońca to rodzi depresję, szczególnie przerąbane mają na północy.
ale to jest indywidualna kwestia. ja zimą uśmiecham się zdecydowanie częściej niż latem. może jestem wyjątkiem potwierdzającym regułę, ale zimną wstaje mi się rano lepiej, dłużej mogę siedzieć w nocy robiąc coś pożytecznego i ogólnie lepiej rozwijam się zimą. a depresja akurat nie do końca zależna jest wysokości słońca na niebie i nie można stanów emocjonalnych przypisywać wyłącznie pogodzie.
ale latem można wcześniej wstać, np o 4-5 gdy już wstaje dzień i łazić do 21 bo dopiero wtedy zachodzi słońce, a noce są tak ciepłe że można spać pod chmurką. No i nie trzeba ubierać tony ubrań, czyli trzech bluz, dwóch-trzech par rękawiczek i skarpetek
no ja się tak zimą wcale nie ubieram. chociaż wolałabym, czułabym się bezpiecznie pod górą ciuchów. tak, a zimą można (wcale nie w nocy) zwiedzać miasta po zmroku, tarzać się w śniegu, zjeżdżać na sankach, rzucać śnieżkami. można biegać żeby było cieplej, ma się śliczne rumieńce, można nosić śmieszne czapki i.. wiele wiele więcej!
Happy New Year fooyth!
ja zimą uśmiecham się zdecydowanie częściej niż latem.
może jestem wyjątkiem potwierdzającym regułę, ale zimną wstaje mi się rano lepiej, dłużej mogę siedzieć w nocy robiąc coś pożytecznego i ogólnie lepiej rozwijam się zimą.
a depresja akurat nie do końca zależna jest wysokości słońca na niebie i nie można stanów emocjonalnych przypisywać wyłącznie pogodzie.
chociaż wolałabym, czułabym się bezpiecznie pod górą ciuchów.
tak, a zimą można (wcale nie w nocy) zwiedzać miasta po zmroku, tarzać się w śniegu, zjeżdżać na sankach, rzucać śnieżkami. można biegać żeby było cieplej, ma się śliczne rumieńce, można nosić śmieszne czapki i.. wiele wiele więcej!